Choruje na ADHD, kobiece oblicze adhd

Tak ADHD istnieje. Ja jestem tego przykładem. Nie zostałam, zdiagnozowana, gdy byłam małym dzieckiem. W latach 80.tych nie było w Polsce takiego pojęcia jak ADHD. Nauczyciele w szkole podstawowej wiedzieli, że coś się ze mną dzieje, coś jest nie tak, ale nie wiedzieli co. Pamiętam rozmowę z panią pedagog, która mnie pytała o różne rzeczy. Chodziłam z rodzicami do psychologa, logopedy itd. W końcu temat umarł. Teraz po latach, gdy czytam o objawach zaburzenia neurologicznego powszechnie zwanym adhd (adhd to nie choroba psychiczna), to widzę siebie sprzed lat. Miałam książkowe objawy typowe dla adhd dziewczynek — zaburzenia koncentracji uwagi czy marzycielstwo, brzydkie pismo oraz szereg innych objawów, które zwalałam na moją wadę wzroku, a przyczyna była zupełnie gdzie indziej...

Fontanna-nocą-marzenie-marzycielstwo-u-kobiet-adhd





Choruje na ADHD, kobiece oblicze adhd  


W szkole nie było mi łatwo. Byłam typową łamagą. Pani od WF-u powiedziała mi, że ja nawet nie potrafię, porządnie rzucić piłki. Dzieci mi dokuczały, nie lubiłam WF-u, nie lubiłam ścisłych przedmiotów. Gdy miałam iść na matematykę, byłam chora. Zawsze modliłam się przed lekcją, aby pani mnie nie pytała. Niechęć do przedmiotu była wtedy tak ogromna, że nie potrafiłam się nawet nauczyć regułek na pamięć. Za to bardzo lubiłam historię i inne przedmioty humanistyczne. Bardzo lubiłam się uczyć języków obcych jak niemiecki czy angielski. Tego ostatniego uczyłam się sama, z piosenek czy wyłapując słowa z filmów. Mam zdolności artystyczne, jednak szkoła zdążyła je skutecznie zabić. Do tego przyczyniła się także moja mama, która na moją wzmiankę o tym, że chciałabym grać na pianinie, powiedziała, że trzeba mieć talent... Pozostawię tę wypowiedź bez komentarza. 

Wiem, że mam adhd i co dalej… 

O tym, że mogę mieć adhd, dowiedziałam się przez przypadek. Moja internistka powiedziała do mnie żartem, że ja to jestem dla niej takie małe ADHD. Uśmiałam się serdecznie, No  gdzie ja mam adhd. Z adhd kojarzą się wszystkim chłopcy, którzy w szkole czy w przedszkolu nie potrafią usiedzieć na lekcji, wszystkim przeszkadzają, bez przerwy biegają, kręcą się czy stukają nogami. Doskonale pamiętam takich kolegów ze szkoły. Niestety w tamtych czasach nie mieli szans na normalny rozwój. Szybko opuścili mury naszej podstawówki. 

Dlatego tez, gdy usłyszałam, że mogę mieć adhd, popukałam się w czoło, ale nie zignorowałam tematu. Gdy wróciłam do domu, wpisałam w Google frazę adhd i wbiło mnie w fotel. Tak jakbym czytała o sobie. Ze zdziwieniem odkryłam, że istnieje kobiecie oblicze adhd. Dziewczynki również mają adhd. One z reguły są bardziej spokojne, ale za to mają problemy z koncentracją uwagi, są marzycielkami. 

Czytając objawy, poczułam się w domu. Nagle wszystko stało się jasne. Już wiem, skąd miałam tyle problemów. Dlaczego jestem taka i owaka i dlaczego pewne sytuacje mnie przerażają... Dlaczego mam słomiany zapał, dlaczego wszystko odkładam na ostatnią chwilę, dlaczego tak często śnie na jawie, dlaczego uciekam gdzieś myślami, dlaczego mam problem z utrzymywaniem porządku, dlaczego mam problem z zapamiętaniem niektórych reguł gramatyki, dlaczego  sprzątanie mnie przerasta, dlaczego mam problem z bezsennością... Długo by tutaj wymieniać, dlaczego studia mi nie poszły, tak jakbym chciała. Tyle straconych lat. Wiecie, co jest najśmieszniejsze w tym wszystkim ?  Ile razy słyszałam od innych ludzi, ale ty jesteś normalna.


Adhd u dorosłych 

Adhd jest w Polsce leczone na NFZ tylko do osiemnastego roku życia. Po osiemnastym roku problem cudownie znika, przynajmniej dla NFZ.  Niestety dużo ludzi nie ma tego szczęścia. Adhd nie mija z wiekiem. Bardzo dużo ludzi, zwłaszcza pokolenie lat 80 tych dowiaduje się, że ma adhd diagnozując swoje dzieci.  I tutaj zaczynają się schody, gdyż leki na adhd nie są refundowane dla dorosłych. Często tylko farmakoterapia jest jedynym A miesięczny koszt to czasami nawet czterysta złotych. Do tego trzeba doliczyć koszt wizyty u lekarza psychiatry, która również jest odpłatna. Przy adhd często jest, że osoby te pracują poniżej swoich kwalifikacji i umiejętności. Mają problemy ze znalezieniem i utrzymaniem stałej pracy.  Leczenie farmakologiczne jest poza ich zasięgiem finansowym, co skutkuje tym, iż koło się zamyka.  Ja jestem na razie osobą niezdiagnozowaną. Nie stać mnie, na razie, aby zrobić we własnym zakresie diagnozę. Trzeba to zrobić prywatnie, bo dla NFZ problem nie istnieje. Mam nadzieje, że w końcu kiedyś mi się to uda zrobić. Szukam pomocy na NFZ, ale  na razie bezskutecznie.  Poza tym w Polsce brakuje leków, którymi na Zachodzie leczenie jest standardem.  

Adhd u kobiet — objawy 

Czym różni się adhd u kobiet ?  

O ile adhd jest powszechne u młodych chłopców, to bardzo często nie zostaje zdiagnozowane u dziewczyn, a już w szczególności wśród dorosłych kobiet. Wiele kobiet dowiaduje się o swojej chorobie, przez przypadek, zwykle, gdy diagnozują swoje dzieci. Adhd jest bowiem chorobą genetyczną. Naukowcy mówią, że jest to choroba ze spectrum autyzmu. To ten sam wadliwy gen. Na pewno nie mają na adhd wpływu szczepienia, bo już czytałam o takiej tezie. Posłużę się tutaj przykładem mojej babci. Gdyż moja babcia, urodzona przed pierwszą wojną światową, nie była w ogóle szczepiona tak jak my w dzisiejszych czasach. A z tego, co wiem z przekazów rodziny, była taka jak ja. Jej córka, a moja ciocia również chorowała na adhd. Choć jej objawy były trochę inne niż moje. Oczywiście męscy potomkowie równie chorowali i chorują  na adhd. Jak widać na moim przykładzie adhd to choroba dziedziczna.  

Kobiece objawy ADHD są inne od objawów mężczyzn. Są one bardziej ukryte, gdyż większość dziewczyn cierpi na odmianę marzycielstwa. Co sprawia, że często takie osoby śnią na jawie. Mimowolnie odpływają gdzieś myślami. Mają problemy z koncentracją uwagi. Co przekłada się na trudności z nauką, trudności ze skupieniem się, trudności ze sprzątaniem i ogarnięciem przestrzeni wokoło siebie. Bardzo często mają problemu z nadużywaniem alkoholu. Wielu z Was powie, że przecież każdy z nas cierpi na tego typu schorzenia w mniejszym lub większym stopniu. Problem polega przede wszystkim na częstotliwości tego schorzenia.

Jak sobie teraz radzę, gdy wiem, na co choruje ? Jak się żyje z Adhd, wiedząc, że je się ma... 

Czy znajomość swojego wroga pomaga? I tak i nie. Niektóre rzeczy potrafię teraz wyhamować, przenieś myśli na inny teren. Inne myśli są mimowolne i nawet  nie wiem, jakbym mocno się starała to, nie daje rady. Szczególnie dokucza mi brak koncentracji uwagi. Najgorzej się czuje, gdy mam przeczytać jakąś ścianę tekstu. Muszę się mocno skupić, od razu słyszę moje wewnętrzne o rany. Moje myśli potrafią krążyć, błądzić, nic dziwnego, że szybko się gubię, w tym co czytam.  

Odkąd pamiętam, miałam problem z kończeniem zaczętych prac. Zawsze myślałam, że słomiany zapał to moje drugie imię. Druga sprawa to ilość moich pomysłów mnie przeraża. Już dawno chciałam napisać tutaj o moim adhd. Pierwszy wpis zaczęłam pisać chyba w 2017 roku. Nie mogłam się jednak zmobilizować, aby go dokończyć. Splot różnych wydarzeń oraz to, że o adhd u dorosłych zaczęto w końcu głośno mówić. Sprawiło, że wróciłam do tematu.  I tak ten tekst napisałam... w dwie godziny. 

Posiadanie ADHD to jak silnik Ferrari dla mózgu, ale z hamulcami rowerowymi. Sztuka polega na wzmocnieniu tych hamulców, aby przejąć kontrolę nad ogromną i niezwykłą siłą swojego umysłu. 

Ten cytat doktora Halloowell'a z 2014 roku chyba najtrafniej opisuje ADHD. Cierpię na nadmiar pomysłów. W tej chwili mam  około 600  postów roboczych. Ile z tego ujrzy światło dzienne ? Nie wiem. Ciągle rodzą mi się nowe pomysły.  Pisząc ten post, wpadłam na pięć nowych tematów. W pewnym momencie po prostu nie jestem w stanie sama tego przerobić. A w głowie rodzą się ciągle to nowe pomysły. Swego czasu złapałam się na tym, że napisałam tekst i od razu go opublikowałam, a później brałam się za pisanie następnego, który też chciałam publikować. Zupełnie jakbym była na taśmie produkcyjnej w fabryce. Nic dziwnego, że mój blog czasami wygląda tak, że pisze jeden post za drugim, a później długa, długa przerwa.   

Dalej najlepiej mi się piszę w nocy. Mniej różnych bodźców i rozpraszaczy. Staram się walczyć z chorobą. Bez leków nie jest mi łatwo. Zapisałam się do różnych grup na Facebooku dla osób dorosłych z adhd, gdzie wspólnie wymieniamy doświadczenia, namiary na godnych polecenia lekarzy psychiatrów. Razem jest raźniej.  Co bardzo smutne próbując się zdiagnozować, można trafić na ignoranta z tematyki Adhd, który wprost stwierdzi, że Adhd nie istnieje. Tym ignorantem jest nie jeden lekarz psychiatra, który zamiast pomóc swojemu pacjentowi, jeszcze bardziej go dołuje.  Jak dla mnie to taki lekarz powinien się wstydzić braku kompetencji,  a nie poniżać i wyżywać się na Bogu ducha winnym pacjencie, który przychodzi do niego po pomoc. Nie wiem, jak taka osoba skoczyła studia… W tym roku powstało także pierwsze w Polsce stowarzyszenie dla osób dorosłych z adhd. Trzymam kciuki za Stowarzyszenie i mam nadzieje, że niedługo uda się im mocno rozwinąć skrzydła. 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za każdy komentarz. W miarę możliwości staram się każdego z was odwiedzić.
Proszę o niezostawianie linków do swoich stron. znajdę cię i bez tego!