Nie ma wątpliwości, że kosmetyki konopne szturmem zdobyły rynek kosmetyczny w Polsce. Co prawda budzą one trochę kontrowersji, bo nie wszyscy wiedzą, że kosmetyki konopne nie są zrobione z konopi indyjskich, które wykazują właściwości narkotyczne. Kosmetyki konopne są zrobione z konopi siewnych Cannabis Sativa L, które mają tylko śladowe ilości środka psychoaktywnego (THC). Z tego też powodu nie może być mowy o nielegalności stosowania takich preparatów czy też narkotycznych działaniach środków do pielęgnacji. Ważną różnica jest także fakt, że konopie siewne bogate są w kannabidiol (CBD), który z kolei zawiera w sobie dobre dla skóry kwasy i minerały. Mowa tu m.in. o kwasach omega-3 i omega- 6, witaminach (A, E, B, K) oraz pierwiastkach takich, jak: wapń, magnez i cynk. Te dwa główne powody sprawiają, że to konopie siewne, a nie indyjskie znajdują zastosowanie w produkcji kosmetyków. Oczywiście warto tutaj jeszcze podkreślić, że odmiana tych konopi jest w Polsce całkowicie legalna! W moje ręce wpadły trzy kosmetyki konopne - maść, peeling i mus do ciała. Maść jest próbką, ale i tak o niej tutaj napiszę. Bo jeszcze żaden kosmetyk, jak i maść nie zrobiły na mnie tak piorunującego wrażenia. A dlaczego ? Dowiecie się o tym niżej.
